Wideowiersz: listopad #12

Jest luty, ale listopad też jest na „l”. I w kościach boli tak samo, i w żyłach krew zastyga, zamarza jak kra. Jeszcze chwilę i pojawi się nowa ikra, daj mi chwilę. Pojawi się iskra, od której zapłonie niebo. Daj mi chwilę.

Subskrybujcie na YT, żeby być na bieżąco.

Wideowiersz: tramwaje na zajezdni jak senne #9

Tramwaje w Krakowie. Podglądanie, oglądanie, przenikanie. Odbicia w szybach i źrenice, przeźrocza. Pociągi do Warszawy, stukot kół pachnie czymś nieznanym. Przez pole leci sarna. Czytanie, patrzenie, słuchanie. Nikt nie chce przegapić swojej stacji. Kiedyś do mnie nie dojedziesz i nawet tego nie spostrzegę.

Więcej wideowierszy: YouTube.

Wideowiersz: język niemy #8

Warszawa na 11 listopada. Trzeba było uważać, bo w pociągu patriotyczni chłopcy dopatrywali się w każdym okruchów lewaka.

Rycerze wyklęci byli tacy piękni, z tyskimi pod pachami. Byli tacy delikatni, w tych czapkach z orzełkiem, tych szalikach przypalonych przez przypadek petem. Tak zdrowo śpiewali wulgarne piosenki. Tak grzecznie walili petardami.

It’s happening, it’s happening, it’s happening again.

I przemiłe spotkania po lecie. I muzea, i spacery od świtu do zmierzchu. Obrażenia na ciele i w duszy żużel. Koncert Agnes Obel. Pamiętasz.

I swear it is true,
the past isn’t dead.
It’s alive, it is happening
in the back of my head.

Warszawa. Wszystko.

________________

Chodźcie na YouTube.