deprim, ranigast, stoperan, biorę wszystkie po kolei,
zjadam dla zabicia czasu i poczucia smaku
porażki. ona krząta się po kuchni, szura kapciami
i wstawia coś do piekarnika. może ziemniaki, może
decyzję o rozstaniu, która musi dojrzeć, dojść
do wniosku. z naszego balkonu nie widać nieba,
tylko rozbudowujące się blokowisko. budowlańcy
krzyczą coś do siebie, ciągnij, ciągnij, robi się
niesmacznie, a później śpiewają wespół
w zespół: niech żyje bal! najpewniej preferują
bale drewniane, podtrzymujące strop.
[w piosence murarzy]
